galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

 

Roman Wysogląd Poczet potworów krakowskich

Errata do....(wspomnienie)

 

Andrzej Maj i Krzysztof Tyszkiewicz.

Andrzej nakręcił zdjęcia do swojego ostatniego filmu. Krzysztof zaplanował do niego scenografię. Ostatni klaps miał miejsce prawie tego samego dnia, ponieważ czym wobec Wieczności są dwa dni, które dzieliły Ich od przejścia do tej podobno lepszej, a na pewno spokojniejszej ze Sztuk.
Nie mam zamiaru opisywać Ich drogi twórczej ani dorobku artystycznego, ponieważ każdy człowiek myślący, lub bywający w teatrze, wie czego dokonali.
Niestety mogli, a nawet powinni byli stworzyć o wiele więcej, ale tak zwany pociąg do innych, na pewno o wiele przyjemniejszych niż tworzenie uroków życia zatriumfował nad talentem, którego mieli w nadmiarze.
Do tego wszystkiego doszła nieszczęsna transformacja, która w artystach o słabym przystosowaniu do rzeczywistości potrafiła poczynić niemałe spustoszenia.
Nie można odmówić Im walki ( czasami nawet tej najtrudniejszej gdyż z samym sobą), planów, pasji która nie opuściła ich aż do końca, ale..
No właśnie, dochodzimy teraz do punktu w którym najbardziej nawet subtelny i wrażliwy twórca staje przed Murem Nie Do Przeskoczenia. Ten dzisiejszy Mur nazywa się trywialnie kasa.
Czysta sztuka którą obydwaj uprawiali w dzisiejszym zidiociałym świecie zeszła na jedno z ostatnich miejsce w szeregu wartości akceptowanych przez społeczeństwo. Artysta bywa tylko chwilowym dodatkiem do niczego i znaczy mniej niż przysłowiowy kwiatek przy kapeluszu.
Przyjaciół i znajomych posiadali tysiące, albo i więcej, ale kiedy należało pomóc Im w najbardziej prozaicznych sprawach zdani byli wyłącznie na siebie.
Nagle przestawały mieć jakiekolwiek znaczenie setki filmów wyreżyserowanych przez Andrzeja, czy scenografie teatralne i filmowe wymyślone przez Krzysztofa.
Andrzej był rodowitym krakowianinem, Krzysztof bardzo szybko się nim stał. I co ? W pewnym momencie, zresztą z różnych powodów, potraktowani zostali przez ten krakówek jak niepotrzebny balast.
Na szczęście już teraz mają z tym wszystkim spokój i w końcu mogą zając się tym, co kochają najbardziej i do czego byli jaki nikt inny predystynowani, czyli Sztuką.

Roman Wysogląd

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2005 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny