galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt

 

 

 

Roman Wysogląd

Bywam, więc opisuję (31).

 

 

Długo oczekiwany powrót.

 

1.
W tak zwanych ostatnich czasach, rzadko zdarza się, by nieco wynisz-czony intelektualnie Bar Vis a Vis pękał w szwach.
Naturalnie, bywają dni, gdy spragnieni ugaszenia kulturalnego pragnienia bywalcy szturmują bar jak szaleni, ale niestety ( nie tylko dla właściciela) czasy te powoli, chociaż niekoniecznie na zawsze, odchodzą w niepamięć, mam nadzieję, że tylko do chwili otwarcia przybudówki zwanej szumnie ogródkiem.
Na szczęście bywają jednak momenty, kiedy Vis a Vis zapełnia się ponad dopuszczalną prawem normę ( na dodatek nie wymyśloną i wpr-wadzoną w życie przez Antoniego Potoczka), kiedy tak zwany bywający kawałek Krakowa zaszczyca swoją obecnością zasługujące na to wernisaże.
Tak było w minioną środę, gdy swoje prace prezentował jeden z najbardziej skromnych, tajemniczych, ale zarazem fascynujących malarzy związanych z naszym miastem.

 

2.
Podobno nastał czas powrotów. Irlandia wybudowana, Anglia posprzątana, Skandynawia wymarła i wyjałowiona, a kilka innych, podobno europejskich krajów, po prostu nie zasługuje ( lub się zwyczajnie nie opłaca) na nasz pot.
Nieco inaczej bywa z artystami. Kilka lat temu miałem przyjemność poznać kilkadziesiąt obrazów Filipa Koniecznego zafascynowanego miej-skim pejzażem amerykańskich metropolii.
Nie powiem, żeby za bardzo mi się podobały ( nie przepadam za gmatwaniną na płótnach), ale rozumiałem Jego zainteresowania, gdy jako student sam się w podobnym gąszczu znalazł. W jakiś sposób musiał to odreagować. I dobrze.
Następnie była wielka, retrospektywna wystawa w Galerii Przedział, i oto w środę na ścianach Vis a Vis zobaczyłem kolejny powrót, ale tym razem nie hydraulika do Miechowa, czy górala na Pardałówkę, ale malarza do... no właśnie, czego?
Jestem przekonany, iż obrazy prezentowane w Vis a Vis odkryły prawdziwą artystyczną duszę Filipa, ( jeżeli naturalnie coś takiego istnieje), tajemniczego, niedopowiedzianego do końca liryka subtelnie budowanego nastroju w nieco zamglonych, ciemnych, świetnie kolorystycznie pracach.

Poza tym zaskoczył mnie portretami. Przepięknym ( chyba najlepszy obraz na wystawie) portretem chyba prawie wszystkim znanej panny B. jak i wystudiowanym, przewrotnie naturalnym tajemniczej damy.
Nie byłby jednak Filip sobą gdyby nie pokazał miejskiego amerykańskiego pejzażu, trochę inaczej malowanego jak kilka lat temu, ale jednak. Nie tylko powroty siedzą w naszej pamięci jak zatruty owoc, wyjazdy tak-że.
Reasumując, wspaniała wystawa, cicha, subtelna, jakby przyćmiona i niedopowiedziana, ale to właśnie charakteryzuje prawdziwą sztukę. Szczere gratulacje Filip.

3.
Osobnym ewenementem wspomnianego wernisażu było urocze zagajenie komisarza wystawy Marka Studnickiego.
W kilkuminutowym, przerywanym wielokrotnie brawami przemówieniu wykazał nie tylko znakomite zrozumienie głównych cech malarstwa Filipa Koniecznego, ale także, co może dziwić, sypał anegdotami z Jego życia jak z przysłowiowego baru obfitości.

 

Roman Wysogląd

galeria sztukpuk | wydarzenia | galerie | forum-teksty | recenzje | archiwum | linki | kontakt


Copyright by "SZTUK PUK" 2001 - 2005 Kraków , Ryszard Bobek, Filip Konieczny