Grafomania
jest także jakimś tam rodzajem sztuki. Nie zawsze pogardzanej,
ale nie mającej szans na wdrapanie się na Parnas. Pani Jola Kasprzyk
swoim tekstem zatytuowanym Chodź przelecę cię z miłości udowadnia,
że nawet czysta grafomania bywa czasami nieosiągalna, chociaż wydaje
się, iż jest jak na wyciągnięcie ręki. Niestety, nawet zostać grafomanem
nie jest tak prosto, jak się niektórym wydaje. Znacznie już łatwiej
pójść w Dym. Do mej rozgrzanej piersi tulę twoją zmęczoną myślami
głowę to tylko jeden, z setek podobnych, przykładów artyzmu autorki,
jak i wybitnej umiejętności posługiwania się językiem polskim.
Podobnego kretynizmu nie wymyśliłaby nawet mistrzyni tego gatunku,
czyli pani Mniszkówna. Pani Kasprzyk zaś się udało. I niby tak
łatwo, lekko i przyjemnie. Do tego epatowanie czytelnika, niby
to rozbuchanym językiem erotycznym, którym nie posługują się już
nawet mrówki faraonów ,wzbudza jedynie zażenowanie, u kogoś tak
cierpliwego, by przebrnąć przez strony kłębiących się, niezrealizowanych
marzeń erotycznych bohaterki. Jestem w stanie zrozumieć kobietę,
która w wieku lekko nadwyrężonym na gwałt potrzebuje chłopa, ale
na Boga ! To jeszcze nie jest literatura. Po drugie świat, w którym
porusza się tytułowa Ruth, czyli jakby sobowtór autorki, przypomina
mi komiks, w którym kapitan Żbik pouczał nas jak mamy żyć.
Pisać - niestety - można wszystko, drukować - ostatnio także,
ale marzenie, by wreszcie grać w golfa ( a tego pragnie tytułowa
bohaterka) utwierdza mnie w przekonaniu, iż łatwiej przespać się
z mężczyzną ( lub kobietą, najchętniej z oby-dwojgiem naraz ),
niż zrozumieć, że w golfa grają wyłącznie idioci.
Ale widać żyjemy w kraju, w którym golf bywa ucieleśnieniem marzeń
o dobroby-cie, a chłop w łóżku, w różnych konfiguracjach, trójkątach,
rombach, czy diabli wiedzą czym jeszcze szczytem zadufanej w
swoją wielkość literatury.
Po przemęczeniu dwóch odcinków powieści pani Kasprzyk czuję się,
jakby było już po wybuchu bomby atomowej, czyli cicho, pusto i
spokojnie.
Ale niestety redakcja wybitnej strony internetowej SZTUKPUK zapowiada
kolejne odcinki samobiczowania się.
Literatura nie jest opisywaniem prostej rzeczywistości, ale podniesienie
jej i dopiero wtedy opisanie na poziomie nieosiągalnym dla
zwykłego śmiertelnika.
Na to jednak u pani Kasprzyk nie można liczyć.
Roman Wysogląd
|